Denerwuje mnie ta pogoda! Jak nie plus pincet stopni, to teraz piźdzawica z rana, albo tak jak wczoraj… zimny deszcz. Ludziom ta pogoda też się udziela, bo albo ledwo stoją na nogach, albo mają jakieś dziwne przemyślenia, którymi dzielą się z innymi.


Jakiś czas temu przenieśli mi przystanek autobusowy, przez co każdego ranka przechodzę przez tzw. rynek. Jest mniej więcej godzina 7:00, a ja już słyszę coś, co przypomina bełkot. Naprawdę smutne jest to, że praktycznie każdego ranka widzę kogoś napierdolonego jak biszkopt. Pal licho, gdyby to był ten sam Mietek Żul. Ale nie! Za każdym razem ukazuje mi się inna zakazana morda.


Mijam tego kogoś, kto najwyraźniej postanowił „że nie idzie” i czekam spokojnie na busa. Moje oczy już dzisiaj cierpiały, no to teraz pora na uszy… a jak.

To było do przewidzenia, że Rosja zaatakuje Ukrainę. Tak musiało być. – Ni stąd ni zowąd zarzucił mężczyzna ok. 30-ki.

Mhm. Mhm – Bardzo szybko potwierdza pani po 50-tce


Dalej pan coś tam mówi o Ukrainie i Rosji, że on czytał przepowiednie i dokładnie było napisane, że w 2014/2015 tak się stanie i że to co teraz powie jest więcej niż pewne.

Ale oni się rozpadną  w ciągu 10 lat.  W sensie Rosja. Będzie mnóstwo małych państewek. Tak się przewiduje, nie wytrzymają tego gospodarczo. A wtedy co? Unia Europejska również padnie, a Stany Zjednoczone będą miały tylko jednego sojusznika. Tylko jednego. 

Taaak?


Zgadnijcie o jakim państwie myśli nasz bohater.

Tak, tak. Kogo innego jak nie nas? Kogo innego jak nie Polskę? Bo Niemcy proszę pani to już dawno mają mentalność emerytów, za dużo napchali się tego dobrodziejstwa, a to się musi kiedyś skończyć. Polska proszę pani to się stanie dla Stanów Izraelem Europy… I wtedy będziemy potęgą!


Jebłem. Przecież to się… a Gówno!



Dalej rozmawiali o tym, że Francuzi to tak naprawdę Austriacy i już nie miałem ochoty  dłużej tego słuchać. Na szczęście przyjechał autobus.


Usłyszane – to seria, w której dzielę się z Wami prawdziwymi historiami. Żeby było ciekawiej, chodzi o historie, o których usłyszałem lub które zobaczyłem… przypadkiem.