Zamówienie obiadu przez Internet z dostawą do domu. Coś, co jeszcze nie tak dawno wydawało się prawdziwe tylko i wyłącznie na "amerykańskich filmach", dziś jest codziennością. Nawet jak kochacie gotować, albo uwielbiacie potrawy Waszych partnerów, to przecież są sytuacje, w których musicie zamówić coś online.

Sposobów na zamówienie posiłku przez Internet jest mnóstwo. Jednym z nich jest skorzystanie z aplikacji, (tudzież strony internetowej) pyszne.pl Zawsze, gdy zamawiamy coś online, a nie jest to pizza (mamy „swój” ulubiony lokal), to korzystamy z tej, bądź co bądź, wygodnej platformy.

Na czym polega wspomniana wygoda? Wystarczy wejść na stronę, podać adres i ukażą nam się wszystkie dostępne restauracje (czytaj: te, które współpracują z pyszne.pl). Jeśli chodzi o kwestię tzw. wyboru, jest to sprawa mocno indywidualna i uzależniona od miasta.

Przykładowo, porównując naszą miejscowość  z innymi większymi miastami, nie mamy aż tak dużego wyboru, ale zawsze jest kilka opcji, innych niż tzw. fast food. Wybieramy zatem restaurację ze względu na nasze gusta kulinarne, ale także status dostępności. I tutaj pojawia się słowo klucz – status dostępności. Jak się dowiedziałem, bezpośrednio od ekipy pyszne.pl, każdy lokal ma możliwość wstrzymania swojej oferty, w dniu, w którym nie jest w stanie zrealizować zamówienia.

No  i ok wybraliśmy restaurację i interesujące nas dania, kliknęliśmy zapłać online, czy tam zapłać gotówką i czekamy na posiłek…, no chyba, że jednak nie da się zrealizować zamówienia… Dlaczego, zapytacie? O tym właśnie będzie ten tekst.

Ważne info: Pyszne.pl nie jest odpowiedzialne za poniższe „niedogodności”. Jak najbardziej wiem, gdzie kończy się rola aplikacji, a gdzie zaczyna wina restauracji. Wszystkie opisane sytuacje są „z życia wzięte” i wydarzyły się naprawdę. Z racji tego, że było ich już sporo, postanowiłem zebrać wszystko w jedną całość i opisać.  Dla uniknięcia niepotrzebnych komentarzy nazwy restauracji nie będą podane.

"Dzisiaj restauracja jest nieczynna."

Super! Szkoda, że Wasza oferta jest dostępna! Skąd wiem, że restauracja jest nieczynna? Zadzwoniłem pod wskazany numer telefonu. Oczywiście kilkanaście minut później, otrzymałem również SMS-a od Pyszne.pl, że nie mogli nawiązać kontaktu z restauracją i zamówienie zostało anulowane.

"Nie wiem czy mamy dzisiaj kierowców... Oddzwonię do pana do 15 minut".

Zamówienie przyjęte – hurra! Ale co jest? Status  dostawy cały czas się kręci… Nie podoba mi się to. Dzwonię. Nie wiedzą czy mają kierowcę… No to kto ma wiedzieć, ja?

"Możemy przyjąć zamówienie..., ale nie wiem czy będziemy za godzinę, dwie, czy później".

No, dobrze że chociaż poinformowali o tym, że nie są w stanie obliczyć o której przyjadą, bo zdarzały się też inne przypadki….

"Przepraszam spóźnimy się dwadzieścia minutek, bo korki są". (pół godziny później) "Tak, tak kierowca, przed chwilą wyjechał."

"Wie pan co, będziemy jednak do 40 minut.."

Oczywiście tutaj przypomniałem panu, że już wcześniej dzwonił z inną informacją i że właściwie to podziękuję za to zamówienie, bo restauracja jest grzecznie mówiąc niepoważna… Suma summarum jednak pan przekonał mnie do tego aby sfinalizować transakcję, bo jedzenie dowiozą do 20 minut… No i dojechało. Całość dotarła do nas po ponad 3 godzinach od momentu zamówienia. Dostaliśmy zacny rabat 20 zł. Dlaczego zostaliśmy przy tym zamówieniu? Nic innego nie przyszłoby szybciej, jedzenie było ciepłe – zatem nie było mowy o staniu w korkach. Obstawiam jakieś przyjęcie… Wystarczyło o tym wspomnieć podczas pierwszego telefonu. No ale po co? Jeszcze byśmy zrezygnowali!

"Kierowca powinien być u pana do 15-tu minutek".

Proszę pani… ale my już czekamy 15 minut dłużej niż było napisane w statusie oczekiwania.

"No tak, tylko że trzeba do Państwa dojechać".

Ale proszę pani… wg Google Maps odległość państwa lokalu do nas wynosi zaledwie 12 min…

"Tak, tak kierowca wyjechał... Trochę się spóźni, ale muszę przyznać, że właściwie to my nie wysyłamy jedzenia do Mysłowic... nie wiem co ta oferta robi na stronie..."

Serio?

"Jednak nie zrealizujemy zamówienia... Mamy dwa przyjęcia"

No tak. Zapewne przed zamówieniem nie wiedzieli o przyjęciach…

Wszystkie te sytuacje mogłyby nie mieć miejsca! Wystarczyłoby, żeby restauracje powiadomiły, że w konkretnym dniu nie będą w stanie dowieźć jedzenia. Tylko tyle... i aż tyle.

Oczywiście, wspomniane wyżej sytuacje nie są regułą. Jest sporo restauracji, które w temacie obsługi klienta internetowego robią wszystko tak jak należy. Dostawcy przyjeżdżają na wskazaną godzinę,  a czasem nawet trochę wcześniej. Jedzenie jest smaczne, że aż chce się zamówić przy następnej okazji.

Koniecznie dajcie znać czy też spotkaliście się z tego typu niemiłymi sytuacjami, czy jednak w Waszym mieście nie ma takich problemów?  Mam nadzieję, że tekst da do myślenia właścicielom lokali, które oferują „dowóz jedzenia do domu”. Czasem wystarczy odrobina wysiłku żeby zniwelować pewne problemy… jednak wszystko zaczyna się od tego, że „trzeba chcieć”.

Krystian Kruk

Zamówienie obiadu przez Internet z dostawą do domu. Coś, co jeszcze nie tak dawno wydawało się prawdziwe tylko i wyłącznie na „amerykańskich filmach”, dziś jest codziennością.