Od paru dni wszyscy są oburzeni filmikiem, który krąży po Internecie. Dzieci z podstawówki na dyskotece szkolnej zaśpiewały fragment utworu Gang Albanii – Klub Go Go. Jak się pewnie domyślacie, piosenka zawiera wulgaryzmy. Zrobiła się niemała afera. Ale tak po prawdzie, czy rzeczywiście wydarzyło się coś aż tak szokującego?


Jeśli nie znacie jeszcze tematu, odtwórzcie sobie filmik na YouTube. Całość ma nieco ponad 30 sek.

Jeśli nie chce się Wam odtwarzać, poniżej fragment utworu:

Pi**a nad głową, pi pi p**da nad głową.
Kręć dupą swoją, kre kre kręć dupą swoją
Tańczy z Albanii kowboj, napi***olony koką
Wszędzie się czuje dobrze, ale najlepiej w klubie go go


Bez wątpienia niedopuszczalne jest to aby na szkolnej dyskotece były puszczane tego typu piosenki. Zgadza się z tym sam Popek (jeden z członków grupy Gang Albanii), który nagrał oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Ale po kolei.


Na zamieszczonym fragmencie słychać jak dzieci śpiewają refren. Odsłuchałem całość piosenki, by sprawdzić kiedy pojawia się  pierwsze przekleństwo. Okazuje się, że jest ono tuż przed refrenem. Czy zaraz po refrenie utwór został przerwany przez kogoś ze szkoły? Nie wiem. Na zamieszczonym fragmencie tego nie widać. Możliwe, że nie. Tak czy owak trzeba też wziąć pod uwagę, że to co wydaje się oczywiste, w cale takie nie jest. Bo na dyskotekach szkolnych nie zawsze słychać co leci.  Inna sprawa, że nauczyciele niekoniecznie znają tego typu utwory.  Jestem przekonany, że większość z nich, przed tą sprawą nie miała pojęcia kim jest Popek. Całkiem prawdopodobne, że nikt po prostu tego nie zauważył/usłyszał. Któryś z dzieciaków nagrał wszystko, dodał na YouTube i ot cała afera. Naprawdę nie chce mi się wierzyć, że nauczyciele nie zareagowaliby w takiej sprawie.


Powiem więcej. Swego czasu w podstawówce, mieliśmy na zajęciach z muzyki konkurs mini playbackshow. Z kolegą postanowiliśmy wystąpić jako… Peja. Konkretniej chodziło o kawałek „Jest jedna rzecz” z 2001 roku. Myk polegał na tym, że „nasz techniczny” miał wyciszać przekleństwa. Nie wyciszył fragmentu „Nieuczciwy skurwysyn nie pozbawi nas marzeń…„. Pani przerwała nasz występ. Dostaliśmy, bodajże ocenę dobrą, zamiast celującej z aktywności. Odbyło się bez afery.


Ok, ale czemu taka piosenka w ogóle poleciała?


Edyta Walczyk (zastępczyni dyrektora Szkoły Podstawowej w Wasilkowie) tłumaczy zaistniałą sytuację. Imprezę prowadził DJ, który pozwolił wybrać dzieciom jeden utwór. Padło na Gang Albanii. Czy osoba puszczająca muzykę mogła nie włączać tej muzyki? A no mogła. Mogła też puścić utwór i wyciszyć przekleństwa, ale to nie zmieniłoby sytuacji, bo dzieci tak czy owak by śpiewały. Chyba, że… DJ również nie znał utworu. Mogło tak być? A no mogło. Któryś z uczniów miał przesłać DJ-owi piosenkę, którą wszyscy wybrali. I masz.


Cofnijmy się parę lat wstecz i przestańmy być hipokrytami.


Śmieszą mnie komentarze, że jeszcze parę lat temu było inaczej i taka sytuacja nie miałaby miejsca. Sam pamiętam jak na dyskotekach szkolnych królowały: „Hej suczki” i „Głucha noc”. Każdy śpiewał. Nieważne, że często były to ocenzurowane wersje. Czy była z tego afera?


Śmieszą mnie komentarze, że teraz dzieci słuchają takich strasznie brzydkich rzeczy, a kiedyś tylko Smerfne Hity. Spora część z Was może tak miała. Teraz też nie każdy słucha tego typu utworów. Ale przypomnijcie sobie coś takiego jak: Liroy, Nagły atak spawacza, Karramba. Na pewno spora część z Was słuchała tego w podstawówce.


Czy rodzice mają wpływ na to co słucha ich dziecko?


Owszem, ale no kurcze…nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Każdy z nas był dzieckiem. I jak coś było modne, no to się tego słuchało.


Brakuje nam konsekwencji.


Ile razy na dyskotekach szkolnych leciał Eminem, 50 Cent, Snoop Dogg… czy tam się nie przeklina?


Zajmujemy się pierdołami.


O całej sprawie została zawiadomiona policja. Sprawą będzie zajmował się sąd. Do szkoły zwróciło się Kuratorium Oświaty w Białymstoku.



Zastanawia mnie jedno… Gdzie są ci wszyscy, jak w szkole dochodzi do pobić, prześladowań i różnego rodzaju ludzkiej krzywdy? Czy naprawdę nie mamy innych problemów? Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że nic się nie wydarzyło… Ale jak pomyślę o dzieciakach „pod blokiem”, którzy podwórkowej łaciny używają na co dzień, to już nie wiem czy mam wzywać policję czy też nagrać wszystko i wywołać kolejną niepotrzebną aferę.