Dziś Międzynarodowy Dzień Dziecka, a ja zastanawiam się dlaczego wszyscy za wszelką ceną chcą być tacy dorośli? Dlaczego zapominają o dziecięcych marzeniach i pasjach? Większość moich znajomych z czegoś wyrosła. Nigdy tego nie zrozumiem. Podobnie jak stwierdzenia, że dzieci i ryby głosu nie mają.


Zanim przejdziemy do właściwej treści, chciałbym życzyć wszystkim i każdemu z osobna, wszystkiego najlepszego.


Bycie dorosłym jest takie fajne…

Chyba każde dziecko myśli w ten sposób, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, jak dorosłe życie wygląda. Wbrew pozorom, w tym myśleniu nie ma niczego złego. Bo bycie dorosłym, rzeczywiście może być fajne. Oczywiście możemy narzekać na to, że dorosłość to masa obowiązków, a kiedyś to było życie… Nie myślcie w ten sposób! Bo w dużej mierze Wasze życie zależy od Was samych.


O byciu dorosłym nie świadczy wiek i plastikowy dokument.

Znam wiele osób, które już dawno ukończyły 18 lat, a z dorosłością mają tyle wspólnego, co ja z łyżwiarstwem figurowym. A wierzcie mi, że ja i łyżwy, to niezbyt dobre połączenie. Co więcej, znam też wiele osób, które pomimo młodego wieku, są bardzo dojrzałe. Dlatego tak bardzo nie rozumiem stwierdzenia dzieci i ryby głosu nie mają… a właśnie, że mają, bo to one będą tworzyć przyszłość. Sam musiałem „dorosnąć” bardzo szybko. I sam też wiedziałem, że moje myślenie jest bardziej dojrzałe od moich rówieśników. Czy jednak przeszkadzało mi to by mieć dziecięce marzenia? Absolutnie nie. Co więcej, ukształtowało to we mnie pewną myśl w życiu dorosłym.


Nie zabijaj w sobie dziecka.

To jedna z najgorszych rzeczy jakie można zrobić…, w dodatku samemu sobie. Każdy z nas potrzebuje mieć w sobie coś z dziecka. Bez tego bylibyśmy zamkniętymi w sobie gburami. Nie chodzi o to, by nie widzieć problemów i nie potrafić sobie z nimi radzić, tłumacząc się przy tym: to właśnie ta dziecięca część mnie zawiniła


Ale pomyślcie sami, jak lepsze i mniej skomplikowane byłoby nasze życie, gdybyśmy do niektórych spraw podchodzili, tak jak podchodzą dzieci. Z nadzieją, wiarą, czułością, pasjami i wielkimi marzeniami. Dzieci chcą zbudować robota, chcą być księżniczkami i rycerzami, chcą być bogaczami i podróżować dookoła świata, a nawet w kosmos. Dzieci są przekonane, że to wszystko osiągną. Później przychodzi Pani dorosłość i nie wiedzieć czemu, to wszystko zabija. Jest to przykre i smutne zarazem. Bo tak naprawdę, Pani dorosłość, to my sami. Oprócz naszych marzeń, zabieramy swoje pasje.


Przestajemy czytać komiksy, oglądać kreskówki i animacje, bo przecież dorosłym nie wypada, bo to jest dla dzieci. Tak myślą osoby bardzo ograniczone. Pomijam fakt, że jest mnóstwo komiksów i animacji, które zostały stworzone z myślą o  dorosłych lub po prostu poruszają treści, w których swoje trzeba przeżyć, żeby zrozumieć ich całkowity sens. Ile razy  od znajomego słyszałem, że wstydzi się tego, że ogląda anime, bo co o nim pomyśli dziewczyna… dorosły chłop, a bajki w głowach. Powiem szczerze, że naprawdę „bolą mnie” tego typu teksty. Zwłaszcza, że nie wiem komu w takich przypadkach współczuć. Jakiś czas temu była nagonka na dorosłych ludzi, którzy oglądają Kucyki Pony. Naprawdę nie widzę tu powodu do wstydu. Wstydzić powinny się osoby, które z jakiegoś powodu mówią dziwne rzeczy o ludziach, którzy mają pasję. Bo wiecie, śmiać się można z każdego. A najprostsze i jednocześnie najgłupsze argumenty to: bo to jest dziecinne, bo z tego wyrosłem, bo dorosłym nie wypada. A właśnie, że wypada!


Wiem, że większości z Was ten problem nie dotyczy, a przynajmniej mam taką nadzieję. Wierzę, że czytelnicy Pędzel & Katana, to osoby, które nie myślą w ten sposób. Co więcej, wierzę, że każdy z Was ma w sobie „coś z dziecka”. Jeśli nie, to życzę Wam, byście wśród tej codzienności czym prędzej „to coś z dziecka” odnaleźli.

 


Na koniec mały bonusik: ja i moja 5-letnia siostra

WP_20150118_023 (2)

Zdjęcie wygląda jakby było zrobione domofonem, ale bardzo je lubię. Siostra – Gwiazda Rocka