Małżeństwa par homoseksualnych zostały zalegalizowane w całych Stanach. Z tej okazji ludzie zmieniają sobie zdjęcia profilowe na Facebooku. A ja zaobserwowałem pewne powtarzające się i irytujące zachowania wszystkich mniej lub bardziej „zainteresowanych”. Mam też swoje zdanie w kwestii adopcji dzieci przez pary gejowskie – bo o tym również zrobiło się głośno.


Zanim nazwiesz mnie homofobem, lub z drugiej strony, obrońcą „ciot” wiedz, że po prostu mi Ciebie szkoda.


Nie oceniam ludzi ze względu na orientację. Co więcej, nie interesuje mnie to czy facet gustuje w mężczyznach, a panienka w kobietach. Nie interesuje mnie czy ktoś jest bi. Do momentu, w którym nie przyczynia się do czyjejś krzywdy, mam to gdzieś. Orientacja nie jest żadną chorobą i kto myśli inaczej jest idiotą.


Wśród moich znajomych są geje i lesbijki. I co? I nic. Są to normalne osoby.
Kurcze, ale to jest naprawdę logiczne… Że też żyjemy w czasach, w których trzeba to tłumaczyć. Jeśli ktoś jest facetem i chce żyć z innym facetem, to jego sprawa. Jeśli ktoś jest kobietą i żyje z inną kobietą, to jej sprawa. Chociaż, zastanawia mnie jedna rzecz. Zazwyczaj w związkach lesbijskich, jedna dziewczyna wygląda/upodabnia się do faceta. Czemu? Nie wiem, nic do tego nie mam. Tak po prostu głośno myślę. Jak dla mnie każdy może wyglądać jak chce, byleby nie przesadzać… co by nagle wszyscy z wibratorami przywiązanymi do głowy nie chodzili.


Nie zrozumiem natomiast adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Sorry. Obrażajcie się na mnie, wyzywajcie od najgorszych. Ale mam prawo myśleć tak, a nie inaczej.


Co by nie powiedzieć, prawda jest też taka, że facet z facetem, podobnie jak kobieta z kobietą, dziecka mieć nie będzie. No bo po prostu nie ma takiej możliwości…. Tylko teraz błagam, nie dawajcie mi argumentów, że przecież są przypadki, że facet z kobietą starają się o dziecko i jakoś też im nie wychodzi. Nie, to nie jest to samo. Nie dawajcie mi przykładów, że w „rodzinach hetero” mamy do czynienia z patologią. Bo to przecież nie orientacja jest tego powodem. Nie dawajcie mi przykładów, że istnieją pary gejowskie, które wychowują dzieci i wszystko jest dobrze. Nie znam żadnej takiej pary, a to co promują media nie stwarza mi żadnego obrazu sytuacji.


Nie jest też tak, że dziecko potrzebuje matki i ojca. Bo wiem doskonale, że jeden rodzic może dobrze wychować dziecko. Ale na tę chwilę zdania nie zmienię. Może kiedyś – bo jak mówi przysłowie „tylko krowa nie zmienia poglądów„, ale szczerze powiedziawszy, wątpię. Tak – dla par i małżeństw homoseksualnych. Nie – dla adopcji dzieci przez pary gejowskie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że pojawia się też pozytywny aspekt. Bo sporo dzieci z domów dziecka miałoby szansę na normalną rodzinę. I tu pojawia się kolejna kwestia. Czym tak naprawdę jest „normalna rodzina”? Dla większości będzie to: mama i tata, albo mama albo tata. Czy ma to znaczenie? Teoretycznie nie, w praktyce – tak.


Odpowiedzcie sobie całkowicie szczerze: czy zastanawialiście się kiedyś nad tym jak bardzo przejebane miałoby potencjalne dziecko pary gejowskiej?  Zwłaszcza w takim kraju jak Polska. Możecie się z tym nie zgadzać, możecie się wzajemnie oszukiwać, ale to niczego nie zmieni, bo tak naprawdę wszyscy wiedzą jak jest.


I tu dochodzimy do całkowitego paradoksu tej sytuacji. Że też żyjemy w czasach, w których muszę argumentować swoją wypowiedź na temat rodziny typu mama+tata i dzieci.


Bo w przeciwnym razie zostanę zwyzywany i zbombardowany „cebulactwem”, a na końcu oskarżony o brak tolerancji. Sorry, ale jak dla mnie idzie to w tę samą stronę, w którą poszedł „rasizm” – więcej o tym u Mariusza Maxa Kolonko.


Co do zmiany profilówki… Spoko, że się jednoczycie. Ale jak dla mnie akcja ma taką samą moc co „lajk dla głodujących”. Z drugiej strony, to Wasze profilowe, więc Wasza sprawa co na nich macie. Ja swojej nie zmienię, bo i po co.