60

Wyobraź sobie, że jesteś artystą. A może wcale nie musisz używać swojej wyobraźni? Jesteś dobry w tym co robisz, tworzysz coś ciekawego i w końcu otrzymujesz za to wynagrodzenie. Normalna sprawa. Do czasu, w którym dostajesz zaproszenie na event, a organizator nie chce zwrócić Ci nawet kosztów za dojazd. Bo przecież artystom płacić nie trzeba.

 

Tak. Ta historia wydarzyła się naprawdę. Co więcej jej dalsze perypetie są jeszcze bardziej „ciekawe”.

 

Mariusz Gosławski jest malarzem i poetą z Bełchatowa, który m.in. zajmuje się malarstwem sumi-e. Czym jest sumi-e? Tutaj znajdziecie definicję. Chociaż najlepiej jest zobaczyć obrazy na żywo. Jeśli nie widzieliście możliwości Mariusza, koniecznie sprawdźcie jego prace. Np. na facebookowej stronie – Japońskie inspiracje.  Robi wrażenie, prawda? Nie dziwi zatem, że artysta jest coraz częściej zapraszany na różnego rodzaju wydarzenia, bardzo często związane z Krajem Kwitnącej Wiśni.

 

30 maja w Warszawie odbędzie się jedno z takich wydarzeń – Matsuri Piknik z Kulturą Japońską . Mariusz dostał zaproszenie na ten event. Jak się szybko okazało, organizatorzy nie mają pieniędzy na zwrot kosztów dojazdu dla artysty. Serio? Zapewniają, że na warsztaty, które ma prowadzić dostanie…100 kartek ksero A4, butelkę tuszu, i papier 1,5 x 10m/ – Szaleństwo. Jeśli już chodzi o zabezpieczenie stołów przed ubrudzeniem, to a jakże, Mariusz sam musi sobie coś zorganizować. Pomijam fakt, że za przeprowadzenie warsztatu, również nie jest przewidziane żadne wynagrodzenie.  Słabo. Co prawda wstęp na imprezę jest wolny, ale to nie oznacza, że za prowadzenie wykładu/warsztatu nie należą się żadne pieniądze. Zwłaszcza, że organizatorzy tego typu imprez (prawie)zawsze zarabiają, nawet jak wejście jest za darmo. Ale jeśli komuś pasuje, by całkowicie za free podzielić się swoją wiedzą, prowadzić warsztat/wykład itp. ok, nie moja sprawa. Zawsze jest to jakaś forma promocji. Może ktoś Cię zauważy. Niemniej jednak brak zwrotu za dojazd to zdzierstwo w biały dzień.

 

Ktoś od Matsuri zdał sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak i chciał sytuację ratować. Wpadł na pomysł, że… może by kupili obraz za 100 zł – to Mariuszowi zwróci się kasa za dojazd. Możliwe, że ten ktoś chciał dobrze, ale bądźmy poważni… Bo przecież jak zaprasza się np. gwiazdę rocka to zamiast wynagrodzenia i/lub kosztów za dojazd, w ramach rekompensaty kupuje się album. Coś w stylu „kupimy to od ciebie z łachą, żebyś miał na dojazd do nas”. A bardziej dosadnie, przyjedź, pracuj za free, daj nam obraz to ci za niego zapłacimy. Nie wiem kto wpadł na tak idiotyczny pomysł. Nie wiem jakim bezmózgiem trzeba być, by składać tego typu propozycje. Nie wiem i nie chcę wiedzieć.

 

Wydawałoby się, że to koniec chamstwa i buractwa. Ale nie. Ktoś dzielnie walczy o order „Janusza negocjacji”. Mariusz dostał maila, że skoro nie chce zgodzić się na tego typu warunki to…

<Uwaga, usiądźcie, ale wcześniej pójdźcie po Nervosol>

prawdopodobnie nie będzie mógł brać udziału w przyszłorocznej edycji.

 

Wyżej wspominałem, że organizatorzy w większości przypadków nie robią nic za darmo. Jest to zrozumiałe, tak jak artyści chcą zarabiać na swoich pracach, tak organizator chce zarobić na wydarzeniu. Powiecie, ale wejścia są za free. Co z tego? Wiecie ile na Matsuri kosztuje wykupienie stoiska, by móc sprzedawać swoje prace? 1250 zł. Cała ta kasa idzie do kogo? No, do organizatora. A przypominam, że organizator nie ma głupich stu złotych, by zwrócić kasę za dojazd artyście, którego sam zaprasza.

 

Ostatecznie, Mariusz będzie na imprezie. Także jeśli macie możliwość, mieszkacie blisko Warszawy lub po prostu macie wolny czas 30 maja, warto pojechać. Chociażby ze względu na jego talent i obrazy, które są naprawdę bardzo ciekawe.

 

Mam nadzieję, że sprawa jakoś się rozwiąże. Bo to nie pierwszy raz, gdy cwaniaki żerują na naiwności artystów. Oczywiście w tym przypadku artysta nie dał się wykiwać. Ale z własnego doświadczenia wiem jak organizatorzy potrafią wymyślać, byleby nie zapłacić nawet złotówki.

 


Zapamiętajcie. Za każdą, nawet najmniejszą pracę należy Wam się zapłata. A już na pewno zwrot kosztów za dojazd. Jeśli stwierdzicie, że warto być na imprezie, cele są wyższe, bierzecie udział w charytatywnej akcji, czy też po prostu z jakiegoś innego powodu chcecie wystąpić za darmo – OK. Organizatorzy nie zbiednieją od tego, że zwrócą Wam pieniądze za dojazd, a nawet jeśli, to już ich sprawa, by odpowiednio zarządzać budżetem przeznaczonym na imprezę.

60