Wrześniowy poranek. Uczniowie idą do szkoły, studenci śpią po imprezie, a dla reszty, życie toczy się dalej. Norma? No, niekoniecznie… Bo dla tych pierwszych, wrzesień nie jest do końca „normalny”.


Wiecie, niedawno były wakacje, a tu już szkoła. Toć to szok! Niby dwa miesiące wolnego, ale jakoś szybko leci. Wiem jak to jest. Jeszcze nie tak dawno temu, sam byłem nastolatkiem. Wrzesień, jeśli chodzi o szkołę, zawsze był nudny. Dlatego też, w miesiącach takich jak ten, raz na jakiś czas, robiłem sobie wolne.


Ale jak to tak na wagary?


A no tak, po prostu. Czasami nie opłacało się jechać do szkoły na jakieś zastępstwa, czasami nie warto było zostawać na wszystkich lekcjach. Innym razem, wyliczyłem, że lepiej będzie napisać sprawdzian np. za tydzień, aniżeli „dziś”. Oczywiście, były też spontaniczne wyjścia „na miasto” ze znajomymi. Ot cała filozofia.


To normalna rzecz, a nawet potrzebna. Serio. Raz na jakiś czas, fajnie jest pójść sobie na wagary. Raz na jakiś czas, to się po prostu opłaca.


Słowo klucz: raz na jakiś czas


Problem jest wtedy, gdy do szkoły zaglądasz rzadziej, niż częściej. Problem jest wtedy, gdy nie ma cię w szkole z byle jakiego powodu. To niezbyt mądre, a wręcz głupie.


Dlatego też, nie popieram myślenia naszych dzisiejszych bohaterów.

Marcin, ja chyba dziś odpuszczę, bo stara się dowie.
Mam wyjebane…
Ja też, ale dzisiaj już wypadałoby iść do tej szkoły.
Pierdol to! Ja mam wyjebane. Nie bądź pizda!
Ok, dobrze gadasz… Patrz tych lamusów jak grzecznie zadupiają z plecaczkami.
No… he he.. Ciule.



Autentyk… Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy młody człowiek myśli w ten sposób, jednak uszy zabolały. Cóż, katowicka młodzież gimnazjalna w formie.