Uwielbiamy Harry'ego Pottera, dlatego też, jak tylko dowiedzieliśmy się o symfonicznym koncercie, postanowiliśmy zakupić bilety. Czy koncert (a właściwie rzecz biorąc film z muzyką graną na żywo), spełnił nasze oczekiwania?

To nasz drugi koncert symfoniczny. Zabawne, że miesiąc po miesiącu i to w geekowym klimacie. W marcu byliśmy na widowiskowym „Gwiezdne Wojny Koncertowo” – koniecznie przeczytajcie naszą relację, a już miesiąc później wybraliśmy się ponownie do Krakowa na Harry Potter i Kamień Filozoficzny In Concert.

Kraków często nas wzywa hehe

Harry Potter w krakowskiej Tauron Arenie

Jak już wspomnieliśmy wyżej, koncert odbył się w Krakowie, konkretniej w Tauron Arenie.  Podobnie jak w przypadku ICE i koncertu Star Wars, tutaj też byliśmy po raz pierwszy. Uwielbiamy nowe miejsca. Nieważne czy niszowe czy mainstreamowe, za każdym razem  podczas ich odkrywania jesteśmy pełni radości

Otwarcie bram rozpoczęło się o godzinie 18:00. Na miejscu byliśmy już kilka minut po 18-tej. Na koncert wybraliśmy się razem z Agnieszką z bloga „Według Agniechy”.

Budynek Tauron Areny z zewnątrz nie zachwycił nas jakoś specjalnie, oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wielu osobom się podoba, jednak my chyba za bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do katowickiego Spodka. Niemniej jednak, po wejściu na salę koncertową… kopara nam opadła. Wielkość sali zrobiła na nas ogromne wrażenie. Niestety wkrótce po tym nasz entuzjazm osłabiły krzesła… Dawno nie spotkaliśmy się z tak NIEWYGODNYMI krzesłami. Ogólnie jest to naprawdę duży minus, bo zamiast skupić się na wydarzeniu, które trwa ponad trzy godziny, trzeba myśleć o bolących plecach i innych częściach ciała.


Bilety zamówiliśmy pod koniec stycznia, jednak na spokojnie można było je również dostać i w dniu koncertu. Z miejscówką trafiliśmy idealnie, bowiem nasz sektor był na samym środku.

Występ orkiestry był udany. Wszystkie instrumenty wchodziły idealnie w punkt. Momentami aż trudno było uwierzyć, że muzyka rzeczywiście była grana na żywo. Cały event to w zasadzie koncert zagrany pod seans filmowy. I o ile pod kątem instrumentalnym wszystko było idealne, tak ze względu na konieczność wygłuszenia dźwięków z tła, nagłośnienie nie sprawiło się dobrze. Bardzo często szerokiej maści odgłosy, szepty, krzyki i inne dźwięki były ledwo słyszalne.

Trudno powiedzieć czy był to właściwie seans filmowy z muzyką na żywo czy koncert symfoniczny z pokazem filmowym, raczej stawialibyśmy na to pierwsze. Oczywiście jeśli tylko jest okazja, bardzo chętnie oglądamy Harry’ego Pottera, niemniej jednak w przypadku koncertów symfonicznych jesteśmy zwolennikami krótkich scenek granych pod konkretny utwór – tak jak to miało miejsce chociażby w symfonicznym koncercie Gwiezdnych Wojen. Zdecydowanie wolelibyśmy zobaczyć grę świateł, pokaz laserów, cosplay i inne atrakcje związane ze światem stworzonym przez J.K. Rowling.

Ludzie w Krakowie nie zrobili wstydu, większość osób czekała do końca koncertu. Nie wiemy czy wiecie, ale w Ergo Arenie (Gdańsk-Sopot) publiczność zapomniała, że jest na koncercie i gdy tylko pojawiły się napisy końcowe, zaczęła wychodzić z sali… Żenada. 

Ostatecznie, pomimo kilku niewygód wyszliśmy zadowoleni z koncertu. Nie wiem czy wybierzemy się na kolejne części (następna zaplanowana jest na październik br.), ale cudownie było móc ponownie wrócić do świata Hogwartu.

Bonusowo mamy dla Was mini relację z naszego krótkiego pobytu w Galerii Krakowskiej - uwaga, fotki jedzenia

Do Krakowa przyjechaliśmy kilka godzin wcześniej. W planach mieliśmy pójść na spacer po rynku… Niestety pogoda zadecydowała za nas, że dzień spędzimy w Galerii Krakowskiej. Wstąpiliśmy zatem na obiad do Sphinxa i ku naszemu zaskoczeniu, nowości w menu były całkiem obiecujące (a właściwie to głównie dla Ani). Ania zamówiła sobie dania kuchni libańskiej, Krystian natomiast postawił na klasyczne smaki

Na przystawkę libański chlebek manouche z za’atarem i serem mozzarella i sałatka z wiosennych warzyw.

Krystian postawił na pyszną zupkę grzybową


Klasyczna shoarma na ostro zawsze spoko


A dla Ani była shoarma wołowa na hummusie z buraczkami, która była serwowana z libańską sałatką tabbouleh.

Gdy już kończyliśmy jeść obiad, pojawiła się Agnieszka i razem poszliśmy szukać jakiejś miejscówki z dobrą kawą. Wybór padł na Green Cafe Nero, no bo dlaczego nie

Już na samym początku milutki akcent – prezent dla Męża (z okazji Jego urodzin) od Agnieszki :):):)


Normalnie VIP Room


Dokładnie tak

I tym oto akcentem żegnamy się z Krakowem, Harrym Potterem i z Wami. Do przeczytania w następnych wpisach

Anna & Krystian Kruk

Uwielbiamy Harry’ego Pottera, dlatego też, jak tylko dowiedzieliśmy się o symfonicznym koncercie, postanowiliśmy zakupić bilety. Czy koncert (a właściwie rzecz biorąc film z muzyką graną na żywo), spełnił nasze oczekiwania?