Temat, de facto wszystko wyjaśnia. Równie dobrze mógłbym dodać wpis składający się z jednego zdania. Ale muszę coś napisać… Ba, wierzę, że po przeczytaniu tego wpisu, sporo osób zgodzi się ze mną w tej kwestii.  Oczywiście jestem na bieżąco z sytuacją Ikera w Realu i jestem też świadom tego, że wiele osób powie Co tam, Kretowi się należy!. Niemniej jednak, naprawdę mam już dość gwizdów na Ikera.

Wątpię, aby ktoś z Was nie wiedział o co chodzi, ale tak pokrótce opiszę sytuację. Od czasów, w których Mourinho postawił Ikera na ławce pojawiły się różnego rodzaju przecieki. Rzekomo, wszystkiemu winien był właśnie Iker Casillas. Jakby tego było mało, forma Ikera znacznie spadła. Ci co oglądają wszystkie mecze Królewskich, wiedzą że to co gra Iker nie jest szczytem jego możliwości, ale też nie można powiedzieć, że jest to słaby bramkarz. Oliwy do ognia dolało sprzedanie Diego Lopeza do Milanu. Co prawda w jego miejsce pojawił się Keylor Navas, ale… szybko zaczął grzać ławę. I to już się kibicom Realu Madryt nie spodobało.


O ile z początku wydawało mi się zrozumiałe, że kibice, którzy nie są zadowoleni z niektórych decyzji, po prostu gwiżdżą… tak im dłużej to trwa, tym jest to conajmniej irytujące, niepoważne i przede wszystkim przykre. Doprowadza to do sytuacji, w której nagle chcemy zwolnić wszystkich piłkarzy
. A chyba nie o to chodzi.


Gwizdy mogą być formą motywacji.

Oczywiście, że tak. Niejednokrotnie kibice poprzez swoje niezadowolenie i gwizdy na własnym stadionie potrafili zmotywować zawodników do działania. Bo co mówią gwizdy kibiców? A no to, że tłum jest niezadowolony. Że trzeba coś zmienić, ulepszyć, naprawić. Czasami wręcz tego typu zachowanie jest wskazane.


Czasami nie oznacza zawsze.

I tu pojawia się główny problem. Bowiem, niezależnie od tego czy Królewscy wygrywali, remisowali, przegrywali obrywało się w głównej mierze jednemu zawodnikowi. Było to o tyle dziwne, że nawet przy wysokich zwycięstwach Realu, sektory buczały i gwizdały na Ikera Casillasa.


Przyszedł przełom.

W pewnym momencie doszło do ciekawego zdarzenia.  W jednym z meczów gdy Iker był przy piłce, część kibiców zaczęła gwizdać… W odpowiedzi na to, inni kibice Realu Madryt klaskali i wspierali swojego bramkarza. Co więcej pojawił się oficjalny komunikat kibiców:

Wobec kłamstw przekazywanych madridistas i opinii publicznej przez niektórych dziennikarzy, cztery organizacje, które podpisują się pod tą informacją, które są członkamiGrada FANS RMCF i które skupiają ponad 1100 członków, uważają za stosowne wyróżnić następujące rzeczy:

1. Grada FANS RMCF nigdy nie wygwizdała piłkarza wystawionego przez naszego trenera w celu obrony herbu Realu Madryt i nigdy go nie wygwiżdże. (…)

Wydawało się zatem, że wszystko jest na dobrej drodze.


Do czasu, w którym pojawiły się potknięcia.

Jak to w życiu bywa, nie zawsze można wygrywać. Przyszedł czas na przegraną, remis, słabszą grę całego zespołu. Za każdym razem oberwało się Ikerowi. Zawsze. Raz na jakiś czas gwizdy pojawiły się na trenera, Illarę, Bale’a, czy nawet na Cristiano, ale za całe zło tego świata obwiniany był Iker.


Gwizdy to ostateczność.

Gwizdy „swoich” kibiców, na własnym stadionie, to coś najgorszego co może zdarzyć się dla piłkarza. Niezależnie od tego na jakiej pozycji gra. Zatem powinny być stosowane jako motywacja, ale tylko i wyłącznie w ostateczności. Nie rozumiem gwizdów we wczorajszym meczu (Real – Valencia). Co więcej prawdziwy kibic potrafi wspierać drużynę zawsze. Nie tylko wtedy gdy ta wygrywa. Prawdziwy kibic nie gwiżdże na swoich, tylko wierzy do końca.


Równi i równiejsi.

Zapewne spodziewacie się teraz, że użyję argumentu – Iker jest legendą i nie zasługuje na gwizdy. Owszem jest legendą, która ciągle gra i której wiele, my kibice Realu Madryt, zawdzięczamy. Oczywiście, to nie czyni go jak to niektórzy mówią „świętą krową”. Ale… prawdziwy kibic jest daleki od gwizdów na swoich piłkarzy. Prawdziwy kibic potrafi wspierać swoją drużynę, zwłaszcza, gdy ta gra do końca.

Od jakiegoś czasu, niektórym brakuje konsekwencji. Również mam tutaj na myśli komentujących z Polski. W ostatnich meczach Realu Madryt w większości przypadków zawiniła obrona. I to brak dobrego pokrycia, błędy, a czasami arogancja, spowodowały, że Real tracił bramki. Co więcej, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś gwiżdże na Isco. A nieraz pomocnik grał poniżej poziomu, z którego słynie. Oczywiście niczego mu nie ujmuję, bo to światowej klasy gracz, który według mnie będzie filarem „przyszłego Realu Madryt”.

Poza tym serio ktoś z Was myśli, że Ikerowi nie zależy? Mówcie co chcecie, on nie zasługuje na takie traktowanie. 

 

casillas

Dla kapitana Królewskich, Real to całe życie.


Zatem, jak mówi klasyk „bądźmy dumni po zwycięstwie i wierni po porażce”. Ikerowi natomiast pozwólmy dokończyć sezon. Ja chciałbym by zakończył karierę w Realu. Niekoniecznie jako podstawowy bramkarz – bo Keylor zdecydowanie zasługuje na więcej – ale miło byłoby gdyby kibice Realu pożegnali swoją żywą legendę oklaskami, bez gwizdów.