Wczorajszy finał Ligi Mistrzów po raz kolejny pokazał, że to hiszpańskie drużyny najlepiej grają w piłkę nożną. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie tylko w Europie, ale i na całym świecie.


Oczywiście można się ze mną nie zgadzać. Zwłaszcza, po tym co Hiszpanie pokazali w ostatnich Mistrzostwach Świata. Ale od razu podkreślam, że nie chodzi mi o reprezentację Hiszpanii, lecz o hiszpańskie drużyny. A to spora różnica.


Bezsprzecznie Barcelona zasłużyła na tytuł najlepszej europejskiej drużyny w sezonie 2014/2015 i przyznaję to jako kibic Realu Madryt.


Duża zasługa w tym trenera – Luisa Enrique. Trenera, którego wszyscy, łącznie z kibicami Barcelony chcieli zwalniać jeszcze w styczniu. Po raz kolejny potwierdziła się reguła, że z oceną trenera należy poczekać do momentu aż sezon się skończy.


Tylko Juventus mógł przeszkodzić w realizacji planu Barcelony. Nie trudno się domyśleć, że wczoraj byłem za Starą Damą. I naprawdę nie tylko dlatego, że od zawsze kibicuję Królewskim, a w drużynie z Turynu gra Morata. Trzeba przyznać, że Włosi zabłysnęli w całym sezonie, a nie tylko w Lidze Mistrzów. Drużyna udowodniła wiele. Zwłaszcza, że tak naprawdę wszyscy w Europie podchodzili do Starej Damy lekceważąco. Również byłem pełen entuzjazmu, gdy w losowaniu półfinałowym okazało się, że Real trafił na Juventus. Jak to się skończyło, wszyscy wiedzą. Można się było pocieszać, tym że to wychowanek Realu był najbardziej skutecznym napastnikiem. Na Barcelonę jednak to nie wystarczyło, pomimo bramki Moraty.


W zeszłym roku, Real Madryt świętował La Decimę po zwycięskim, hiszpańskim finale Ligi Mistrzów. Sevilla zdobyła Puchar Europy. Zatem było wiadome, że Superpuchar Europy również trafi do drużyny z Hiszpanii. Klubowe Mistrzostwa Świata, jak nie trudno się było domyślić, wygrali Królewscy. I gdyby na tym się skończyło, moglibyśmy mówić o przypadkowym, szczęśliwym jednym sezonie. Tymczasem, w tej edycji Ligi Mistrzów również mogliśmy mieć, hiszpański finał. Do tego nie doszło, ale to Barcelona wygrała najważniejsze trofeum w Europie. Jeśli chodzi o Puchar Europy, to cóż, znów trafił on do Sevilli.


Hiszpańskie drużyny w chwili obecnej naprawdę górują nad resztą europejskich klubów. Zobaczymy co przyniesie przyszły sezon. Jedno jest pewne. Pierwszy europejski puchar w sezonie 2015/2016 trafi do którejś z hiszpańskich drużyn. Zatem początek sezonu ponownie należeć będzie do Hiszpanii.