Sporo osób pisało, że "Hardcore Henry" nie wypali... bo to bardziej gameplay niż film. I wiecie co? Czułem się jakbym oglądał grę. Dobrą grę.

Na sam początek rada. Najpierw zobacz, później oceniaj

….

Ale suchar

1. Akcja, akcja i jeszcze raz... akcja.

Dawno nie widziałem tyle akcji w filmie. Prawdę powiedziawszy tutaj cały czas coś się dzieje… co więcej wygląda to fenomenalnie.

2. Jesteśmy rzuceni w głąb wydarzeń.

Henry budzi się w laboratorium. Od kobiety, która okazuje się być jego żoną, dowiaduje się, że jest… cyborgiem. A już kilka sekund później zaczyna się AKCJA, która nie zwalnia tempa aż do końca seansu. W budynku pojawiają się żołnierze i siwy superłotr, który posiada umiejętność telekinezy. Henry musi uciekać. Siwy wysyła za nim wojsko i porywa żonę głównego bohatera. W międzyczasie Henry poznaje ekscentrycznego Jimmiego, który pomaga mu odnaleźć się w tej bądź co bądź, nieciekawej sytuacji. Panowie postanawiają odbić żonę cyborga.

Jak widać scenariusz jest dosyć prosty, ale smaczku dodaje to, że podobnie jak bohater nie za bardzo wiemy o co kaman. Wszystkiego dowiadujemy się pomiędzy walką Henry’ego z dziesiątkami przeciwników.

henry

On jeszcze nie polubił naszego Fanpage’a.

3. A walki są naprawdę widowiskowe.

Oczywiście w trailerach pokazano dużo. Mimo to, w kwestii pojedynków i walki film ma sporo do zaoferowania. A trzeba przy tym przyznać, że twórcy nie bali się postawić na brutalność.

4. Szkoda, że film nie był dostępny w IMAX 3D.

Jest sporo osób, które narzeka na jakość filmów w 3D, mimo to przy każdej „komiksowej” premierze sale na seanse tego typu są pełne. W przypadku „Hardcore Henry” możliwości IMAXa dałyby naprawdę dużo. A gdyby była możliwość „przeżycia” takiego seansu na takim Oculusie… to już w ogóle.

hardcore-henry-camerarig

ooo Gonciarz kręci nowy filmik w Japonii.

5. Głowa trochę bolała.

Nie wiem czy przyczyną był „ciężki tydzień” czy raczej to, że obraz na dłuższą skalę był męczący dla oka (miganie, wariacje kamery, światła, błyski, bardzo dużo akcji). Podejrzewam, że i jedno i drugie. Dlatego dobrze, że film leci półtora godziny.

6. Phiii. Na YouTube też mam let'splaye.

Ten argument jest naprawdę głupi. Owszem, film przypomina sporo gier zarówno pod kątem wizualnym, jak i fabularnym… Ale co z tego? To tylko i wyłącznie zabawa konwencją. Inna kwestia, że kultura od zawsze ulega procesowi konwergencji. Widać to zwłaszcza teraz, gdzie niejednokrotnie gry wyglądają jak filmy, a filmy „pachną” komiksami.

7. Z tego mógłby być dobry serial.

Takie półgodzinowe odcinki byłyby w dechę. Tym bardziej, że „świat przedstawiony” ma naprawdę duży potencjał. Jednak z pewnością do tego nie dojdzie, bo film to zamknięta całość. Pojawił się natomiast komiks „Hardcore Akan”, który opowiada historię Siwego Superłotra

Hardkorowy Akan

Seans pozytywnie mnie zaskoczył. To czysta rozrywka, z fajnym pomysłem i banalną fabułą. Oczywiście można się doczepić do tego, że za dużo to nie wyjaśniono, ale mimo to całość jest bardziej spójna niż w takim „Man of Steel” czy „Batman vs Superman„.

Aha.  Aviomarin nie był potrzebny, ale „coś” na ból głowy po seansie już tak

A jak Wasze wrażenia? Widzieliście już?

Krystian Kruk

Sporo osób pisało, że „Hardcore Henry„ nie wypali… bo to bardziej gameplay niż film. I wiecie co?