17

O nowej części „Gwiezdnych Wojen” napisano już tak dużo, że gdyby chcieć zapisać wszystko w jednym miejscu, to… A Pfff. Sorry, ale nie ma takiej mocy, która by sobie z tym poradziła i nawet słynne „Luk chopie” nie pomoże.

A tak całkiem serio, premiera „Przebudzenia mocy” to jedno z najważniejszych filmowych wydarzeń roku 2015 (o ile nie najważniejsze). Zatem naprawdę nie ma się co dziwić, że praktycznie każdy tuż po seansie, wchodzi na społecznościówki i pisze/mówi co mu się podobało, a co nie.

Obok takiej produkcji po prostu nie można przejść obojętnie… Czego wszyscy jesteśmy namacalnym dowodem. Niezależnie od tego, czy film ci się podobał czy nie i tak podzielisz się swoimi wrażeniami. I dobrze, bo nawet jeśli część twoich znajomych uzna, że „przecież ktoś inny już o tym mówił”, to w dalszym ciągu twoje zdanie jest istotne.  W dalszym ciągu możesz „wnieść coś” do ogólnej dyskusji. Nawet jeśli będzie to zgadzanie się/nie zgadzanie się z czyimś zdaniem. Masz takie prawo nie tylko jako Internauta, ale przede wszystkim jako Twórca. Dokładnie tak – TWÓRCA. Dzisiaj w Internetach, każdy nim jest.

Ło Jezuśku, ale duży wstępniak wyszedł… No dobra tam….

Tekst, miałem napisać znacznie wcześniej… No ale sorry nowy wygląd sam się nie zrobił Tak! Też myślę, że jest prześliczny.


1. Co ze „starymi” częściami?

Zanim zaczniesz oglądać „Przebudzenie mocy” przypomnij sobie poprzednie części. I nie słuchaj tych przymułów, którzy krzyczą, że wcale nie trzeba znać filmów 1-6. Uwierz mi. Dzięki temu wyłapiesz więcej „smaczków”.

2. Nowa „Nowa Nadzieja”?  Spoko. Nie przeszkadza mi to.

Scenariusz jest bardzo podobny do „Nowej Nadziei” – niektórzy twierdzą, że niemal identyczny. I nie mam zamiaru się spierać, że tak nie jest… Ale mi to (prawie) w ogóle nie przeszkadza, bo film spełnił moje oczekiwania, również te fabularne. Ale jak to to tak? A no tak, po prostu. Miałem efekt deja vu, ale suma summarum całość dała radę.

3. Kylo Ren.

Świetnie wykreowana i zagrana postać. I piszę to jako fan Dartha Vadera. Tutaj muszę Wam się do czegoś przyznać. Gdy pierwszy raz ujrzałem Kylo Rena bez maski, śmiechłem. Niemniej jednak, z każdym dniem po prostu zrozumiałem o co twórcom chodziło. Co więcej, dobrze, że Kylo Ren „bez maski” wygląda, jak wygląda.

wkGwxGj

Pikachu wybieram Cię!

4. Efekty.

Chyba nie muszę pisać o efektach? Muszę? W sumie i tak zacząłem. Mistrzostwo. Zapomnijcie o „potworkach” graficznych jakie mieliśmy w częściach 1-3. Tak wiem, że to inne czasy, ale zasługuje to na uwagę. Po prostu. Zwłaszcza na dużym ekranie!

5. Nostalgia?

Pewnie po części też. Niemniej jednak, „stare” postaci nie są wepchane na siłę, co cieszy. Przy okazji jak już o „starych” postaciach piszę… widać, zwłaszcza w różnego rodzaju wywiadach, że ponowne pojawienie się w uniwersum „Star Wars” było dla nich czymś mega wzruszającym i satysfakcjonującym zarazem.

6. Nowe postaci.

Rey i Finn SĄ ŚWIETNI. Cieszę się, że tak super zagrali swoje role. Tym bardziej, że jeszcze sporo przed premierą można było przeczytać naprawdę głupie komentarze względem tej dwójki. No bo jak to murzyn główną postacią? Bo jak tak można żeby kobieta była główną bohaterką? Feminizm i Poprawność polityczna! Na bank!…  Że tak zacytuję: „A spadnijcie sobie do wulkanu”!

rey-and-finn

„Spadajcie sobie do wulkanu” – ale im powiedział he he

Generał Hux hmm chyba czerpał „inspiracje” od niejakiego Adolfa. Swoją drogą ciekawie przedstawiono relacje między nim a Kylo Renem.

Kapitan Phasma. No se jest w filmie… se jest… no i se jest.

Jest  jeszcze jeden taki dupny villain, ale nie pamiętam jak się zwał także sorry. Też se jest, ale… w ogóle nie jest straszny.

7. BB-8

b8

Koty chcą takiego do domu!

Noo i to by było na tyle. Niech moc będzie z Wami!

Jakby było Wam mało to w Przemyśleniach i w #Pokrótce macie więcej mocy.

17