28

Zawsze, gdy wydaje mi się, że „na dziś tematu nima„, z pomocą przychodzą mi… ludzie. Ale jak to? SRAK. A no normalnie. Wsiadam do busa i… DOWIADUJĘ SIĘ RÓŻNYCH CIEKAWYCH RZECZY.  To się po prostu dzieje. 


Jechaliśmy autobusem do Katowic, ale myślami byliśmy już w Krakowie. Tego dnia wszyscy byli bardzo gadatliwi, co mnie niezmiernie ucieszyło. Bo to oznaczało jedno. Kolejną, ciekawą historię. Skupiłem się mocno i słuchałem co tam, kto ma do powiedzenia.


Wśród wielu pasażerów, jechało też dwóch młodych chłopaków. „Wracali do dom po szychcie”.


Nagle ktoś ich zaczepił i zapytał:

– „Eksjizmi łot langłicz?

Chłopaki nie skumali, że ktoś, coś od nich chce, więc kontynuowali rozmowę.

– „Ej, chłopaki skąd jesteście?

– „Yyy no, stąd” (nieco zdziwieni)

– „A po jakiemu mówicie?

– „Noo po ślonsku


Jak tylko usłyszałem „A po jakiemu mówicie”, wiedziałem, że to będzie „dobre”.

– „A to wy tylko po śląsku mówicie? Nie potraficie po innemu?

– „Nie no, tak se godomy.

– „A bo ja myślałem, że wy z dawnej Jugosławii…

Łotafak, skąd on to wziął to ja nie wiem.

– „Nie no z szychty wracamy.

– „Ja wróciłem z Belgii, bo chcę walczyć o Polskę!

– „E to tak naprawdę to z Syrii przyjechaliśmy.


3 minuty później…


Ten sam koleś do babki obok.

Przepraszam bardzo, pani jest z Gruzji?

 


Długo zastanawiałem się skąd mu się to wzięło, o co mu chodziło… i nie wiem. Serio.



Cóż, Katowice rządzą!

28