Jeśli chcesz odegrać się na kimś, kto regularnie spóźnia się na spotkania lub w inny sposób marnuje Twój czas..., a przy okazji brakuje Ci jaj, by powiedzieć mu to w twarz... Musisz zrobić jedną prostą rzecz. Poleć mu "film" "Body" (polski tytuł "Denat"). Gwarantuję Ci, że jegomość podczas seansu będzie cierpieć!

Tylko, czasem nie oglądaj tego „dzieła” razem z Twoją potencjalną ofiarą…, bo „zejdziecie razem”. 

1. Nuuuudaaaa

„Body” aka „Denat” (piszę polskie tłumaczenie, żeby ktoś czasem nie pomylił z innym filmem o tym samym tytule) jest tak żałośnie nudnym obrazem… że w zasadzie nie wiem po co piszę o nim tekst. Może dlatego, że chcę Was ostrzec. Nie oglądajcie tego. Serio! No chyba, że należycie do grupy ludzi, którzy marnują czas innych. Wtedy, śmiało, sprawdźcie na własnej skórze jak to jest gdy ktoś marnuje Waszą cenną godzinę.

2. Aktorstwo.

Oglądając filmiki z przedstawień szkolnych (zwłaszcza tych własnych) zobaczycie więcej gry aktorskiej i emocji niż w „Denacie”. Serio. „Trudne Sprawy” to przy tym level Master.

Tyle emocji!

Tyle emocji!

3. Twisty fabularne.

Oczywiście. Jak thriller, to i zwroty fabularne…  Z tą różnicą, że „tutaj” są one tak nieprawdopodobnie głupie, wymuszone i zrobione tylko i wyłącznie po to, żeby jakoś zakończyć tę słabą historię. Więcej napięcia uświadczysz oglądając W11, albo patrząc „po ciemoku” za okno.

Ponoć każdy, kto przetrwa do końca seansu, dostrzega zmiany skórne na swojej twarzy. U mnie jeszcze ich nie ma… ale trochę się boję.

4. Co jeszcze mogę powiedzieć więcej?

5. No to może jeszcze Kiruś?

Krystian Kruk

Jeśli chcesz odegrać się na kimś, kto regularnie spóźnia się na spotkania lub w inny sposób marnuje Twój czas…, a przy okazji brakuje Ci jaj